Zmień rozmiar tekstu


Napisz wątekOdpowiedz Strona 81 z 81   [ Posty: 1605 ]
Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 77, 78, 79, 80, 81
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Macka Wyjazdowa
PostNapisane: 25 lut 2019, o 17:27 
Kraken
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 lut 2012, o 17:55
Posty: 2534
Systemy: WFB
X-Wing
Drugą bitwę powinieneś przemilczeć i kupić mu lizaka.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Macka Wyjazdowa
PostNapisane: 25 lut 2019, o 17:30 
Kałamarnica
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 kwi 2012, o 15:06
Posty: 971
Lokalizacja: Łódź
Systemy: AoS:
- SCE 3500 pkt
- BoK (buduje się)
Super wynik, gratki :D. A jak poszło całej drużynie?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Macka Wyjazdowa
PostNapisane: 26 lut 2019, o 09:12 
Kraken
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 lut 2012, o 17:55
Posty: 2534
Systemy: WFB
X-Wing
16 miejsce na 32. Nasz team był lepszy bo chociaż po odwróceniu tabeli byliśmy w topce


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Macka Wyjazdowa
PostNapisane: 27 lut 2019, o 18:56 
Wielka Ośmiornica

Dołączył(a): 29 maja 2012, o 21:31
Posty: 2261
Podzielone na dwa posty bo się nie mieściło. Ponadto zdjęcia jako linki a nie załączone aby też nie zajmować tak bardzo miejsca. Jak komuś zależy też na pewłnych doznaniach niech sobie otworzy mapki :)

Relacja z Syreniego Śpiewu

Poza grami
Wyjazd wyszedł imho drogo (80 wjazd, 120 transport, 60 nocleg pojedynczy, jedzenia w cenie brak więc całość ponad 300). Ekipa bardzo spoko, na miejscu dużo ludzi nie mniej jak zwykle nie było za bardzo okazji pogadać ze wszytkimi z którymi się chciało (32 drużyny x 4 graczy + 3 sędziów). Bardzo fajnie, że na wstępie każdy dostał coś (kupione przez orgów kostki reprezentacji oraz kątowniczki do zaznaczania pozycji oddziałów. Łącznie 4 kostki i 2 kątowniczki na glowę). Jakieś losówki, dość zacne trofea, jakieś bony do sklepu. Piwko na miejscu, hotel obok oraz wbrew pozorom tuż obok jakaś agroturystyka, jakieś sklepy lokalne.
Impreza ośmiornicza dość spokojna, dibo się opił ale to było do przewidzenia. Jeden team wstał na 4 bitwę normalnie ten co nie bardzo chciał to nie wstał ten się wyspał i potem przyszedł pokibicować i pograć. Fajna pizza była, fajnie, że nie pędziliśmy na złamanie karku jak to czasem mamy w zwyczaju z powrotem - jak jadę gdzieś to nie zależy mi by wracać jak najszybciej zawsze.

Rozpiska
Z braku figsów i kminienia jak zwykle na ostatnią chwilę (nie zorientowałem się, że "to już teraz trzeba rozpę wysłać") zapytałem marvina czy dobrodusznie pożyczy figsy jako, że nie jedzie. Stąd stwierdziłem, że zaszaleję i skoro gram armią WDG po raz pierwszy to od razu jakąś przypałową rozpą by się przydało. Glegut polecił mi rozpiskę na 12 Chosen Knightach Lusta, 3x10 warriorach (wszystko ze sztandarami, jedne warriory do tego z championem), 8x psy i 2x Exalted Herald. Rozpa z założenia miała szachować, straszyć kombo-szarżami i uciekać od zagrożeń punktując z magii. Po rozmowie z ośmiorniczanami stwierdziłem, że absolutne minimum co trzeba zmienić to zamienić sztandary na championów i muzyków. Zgłosilem się z czymś takim:
Exalted Herald general (850)
Exalted Herald (850)
2x 10 Warriors with Paired Weapons, M (250)
1x 10 Warriors with Paired Weapons, M, C (270)
8x Warhounds (130)
4x3 Chosen Knigths of Lust, C (474)
4496

Przemyślenia dot. rozpy:
Aby zachować kminę a jednak ją poprawić to moim zdaniem konieczność to Lust na warriorach. Dalej bardzo przydatni byliby muzycy na CK (nawet pewnie bardziej niż ci championi).
Już zmieniając kminę to wydaje mi się, że ta magia w tym wydatniu naprawdę nie gniecie. Może kwestia przeciwników ale w ciągu całego turnieju Grave Calls nie wszedł ani razu, komety weszły 4, snajperka naprawdę średnio działała, obniżarka skilla/podbijaczka dla siebie naprawdę dawała bardzo często tyle co nic i dlatego też często wchodziła. Hereditka na wiele celi jest bez sensu, tam gdzie ma sens często były lepsze opcje na to co zrobić. Ogólnie boli to, że taki wysoki cast. Na palcach jednej ręki mogę policzyć fazy magii gdzie w ogóle próbowałem wrzucić 3 spelle. Plusem demona była super mobilność oraz to, że jest zwyczajnie twardy i sporo rzeczy może zjeść nawet jak nie jest nastawiony na CC.

Parowania
Grałem w drużynie z Azurem (HE), Galahadem (EoS) i Pablem (BH). Chłopaki odpowiednio: ofens, ofens, ofens. Moja rozpiska wygląda na ofens mimo, że nim nie jest. Nie wiem jak to wpływało to parowania i na opinię przeciwników na temat tego kto ma z kim jak. Warto podkreślić, że raczej łatwo było nam dopasować się do przeciwników. Czasem trafiały się armie z którymi nikt z nas nie chciał grać nie mniej jkbyśmy grali czym innym było by pewnie tak samo bo mowa tutaj o DL z któymi nikt nie jest ograny i nikt się nie czuje pewnie.
W pierwszej grze nie ogarnęliśmy scenariuszy, byliśmy jeszcze nie rozgrzani, wiedzieliśmy, że mamy wciry na poziomie skilla. Co więcej nie przypuszczaliśmy w ogóle i nie rozpatrzyliśmy przypadku jak wyjdą z Kołaty. Wyszli z Kołaty, parowanie wyszło średnio. Z drugiej strony jakbyśmy się sparowali lepiej raczej wynik nie byłby wiele lepszy.
Wszystkie pozostałe gry parowaliśmy się bardzo dobrze. Zawsze praktycznie każdy z nas grał z tym czym chciał o ile to było możliwe - dobrze przypuszczaliśmy z czego wyjdą, przewidywaliśmy co wezmą i ubezpieczaliśmy się na każdą ewentualność zawsze patrząc który stół gra który scenariusz. Innymi słowy - super ogarnęliśmy i raczej nasze rozpiski były dopasowane (choć przypadkowo).

Drużynowo:
1. macha plecy - Ja 0, Azur - VC 11 Galahad - DL 3, Pablo - BH 0?
2. macha przód - Ja 8, Azur - DL 20, Galahad - HBE 20, Pablo - EoS 20
3. macha plecy - Ja 1, Azur - UD 3, Galahad - EoS 13, Pablo - DL 0?
4. macha przód - Ja 19, Azur - SA 13 , Galahad - HBE 19, Pablo - VC 6?
5. minorek do przodu - Ja 0, Azur - DE 19, Galahad - UD 15, Pablo - DL 8


Ostatnio edytowano 2 mar 2019, o 19:03 przez ślivek, łącznie edytowano 3 razy

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Macka Wyjazdowa
PostNapisane: 2 mar 2019, o 00:13 
Wielka Ośmiornica

Dołączył(a): 29 maja 2012, o 21:31
Posty: 2261
Moje gry:
1. JH Dębek KoE 0-20
Scenariusz Capture the Flags, mapka 10, rozstawienie Frontline Clash rozegrane 6 tur, wybrałem stronę (góra), staramy się przewystawiać.
rozpa przeciwnika:
610 - Duke on barded warhorse, General, Questing Oath, Lance, Shield, Divine Judgement, Basalt Infusion, Fortress of Faith, Virtue of Might, Potion of Swiftness
365 - Paladin on barded warhorse, Questing Oath, Shield, Battle Standard, Crusader’s Salvation
465 - Damsel on barded warhorse, Wizard Master, The Divination, Storm Clarion
636 - 12 Knights Aspirant, Standard, Musician, Banner of the Last Charge
499 - 9 Knights of the Realm, Standard, Musican, Champion, Flaming Standard
560 - 11 Knights of the Quest, Standard, Champion
125 - 5 Yeoman Outriders
125 - 5 Yeoman Outriders
375 - The Green Knight
370 - 3 Pegasus Knights, Skirmisher, Vanguard
370 - 3 Pegasus Knights, Skirmisher, Vanguard
4500
rozstawienie: https://i.imgur.com/qQrI17s.jpg
po pierwszych turach: https://i.imgur.com/w7mXbg9.jpg
po jego drugiej: https://i.imgur.com/Yy70VSL.jpg
inne ujęcie: https://i.imgur.com/tmZV2IT.jpg
Uzasadnienie rozstawienia: Miałem dylemat czy nie wystawić się bardziej po prawej stronie od razu i zgarnąć te słodkie ruinki. Chyba za dużo dałem na tę lewą flankę o jeden oddział. To ze środka mogłem zrepozycjonować (domek ładnie to ułatwiał, oddawałem jednych rycków z dalekiej lewej zza klifu, demon by sobie dobiegł). Mogłem zamienić pieski z CK zwyczajnie. Dębek powiedział, że za bardzo podzieliłem siły - mój plan był oddać trochę po lewej aby właśnie się tam władował i nie zdążył zjeść tego co po prawej a nadrobić trochę z magii i zjadając pegazy jakieś. Plan był z tego co liczę realny oddać psy, warriorów, 1xCK z lewej i scenariusz = 5-15 nie licząc punktowania z magii i tego, że mimo wszystko jakieś pegazy, fasty, Green Knighta moglem polować a jakby on starał się więcej to też bym miał łatwiej coś więcej mieć.
U iego od lewej pegazy, aspiranci, fast, queści z lordem, realmi z bsb i magicą, pegazy, fast. Fasty mocno do przodu, pegazy z prawej do przodu za domek (chyba nie miałem tego jak sensownie kontrować jak tak mierzyłem), pegazy z lewej taki trochę vanguard bo mimo wszystko straszę lewymi CK.
Wygrałem rzut na zaczynanie po jego vanguardach mając do tego bonusik jakiś. Fajnie to wyszło bo jednak ruszył vanguardami daleko i odpowiedziałem w mojej pierwszej szarżując i dał flee więc jego fasty były trochę dalej zawsze. Poza tym moja prawa flanka do przodu kontrować pegazy które vanguardowały na środek. Psami źle zagrałem bo nie zablokowałem pegazom miejsca za domkiem. magia nic, slaba karta.
Ruszył do mnie z kopyta środkiem deklarując daleką szarżę na tych CK co straszyli fasty od której dałem flee (kontrolowane przegrupowanie za Demona. nie miał jak wypchnąć inną szarżą za stół). Środkiem pegazy agresywnie za domek, stawia Green Knighta, przegrupowuje bsb i magicę do lancy questów co spaliła i wystawia tę która nie spaliła mocno do przodu. Drugie pegazy przegrupowują się bardziej na środek poza zasięg CK z lewej, Aspiranci do przodu ale nieśmiało.
Tura zwrotna - CK się zbierają i kminię co z nimi zrobić. Mierzę długo i wydaje mi się, że wszystko jest git i mogę wystawić mojego generała tak na środek stołu by wysunięta lanca Realmów mnie nie widziała a Turbo lanca nie mogła zaszarżować bo blokowana przez Realmów. Wygląda super ale byłby w stanie zaszarżować realmami w warriorów (CK i psy mogą zwiać) i co prawda by się wystawił na ładną kontrę i bym tych realmów pewnie zjadł to tracę Demona. Więc podchodzę warriorami do przodu aby bronili murku - wtedy realmi podjeżdżają na tyle blisko, że wciąż zasłaniają Demona przed Questami i szafa gra. Wszystko super ale orientuję się, że nie jednak trochę boję się, że nie uda mi się zabić Green Knighta (zionięcie z drugiego diabła + cała magia w niego) więc przesuwam się trochę dalej w dół, tak, zę turbo lanca wciąż nie może na mnie zaszarżować. Wszystko super ale robiąc to nie sprawdziłem jego lorda kozaka. On mógł zaszarżować jak się okazuje. Ponadto dawałem daleką ale jednak możliwą szarżę aspirantom na boczek warriorów przy murku. Na prawej flance wszystko do przodu ale trochę nie śmiało bo boję się GK oraz tego, żę odginaczka wciąż żyje, demon ładnie ucieka z losa GK i zionie, w magii snajpera w GK nie rani (oszczędziłem Veil Tokena na re-roll to wound głupio), zionięcie z toxiców nie robi nic.
Jego tura - Aspiranci dojeżdżają do warriorów, Lord dojeżdża do generała. Na prawej stronie zbierają się chłopi i blokują 2x CK, Green Knight jedzie robić rajd po prawej flance. Po lewej stronie chłopi zbierają się i odginają CK z lewej. Z questów magiczka wyskakuje do realmów, questy na lewą flankę po tamtych lewych CK. lewe pegazy na środek przegrupowanie by zacząć atakować prawą flankę. środkowe pegazy ukrywają się za psami. W magii buff na lorda by na pewno zdjął generała, bierze potkę. W CC spadają warriory, spada generał. Zabójca obraca się po drugiego diabła.
Kolejne tury upadku:
po lewej stronie najpierw odginam jego questów jego wlasnym fastem. Potem on to przesuwa aby jednak zjeść tych CK. Robi to trochę źle bo zjadam fasta i overrunuje w tych Questów licząc, że cokolwiek mi się uda. Niestety dostaje buffy i mnie klepie, chyba ustaję ale w kolejnym CC już jestem zbrejkowany, jakoś tam ginę albo zagoniony albo nie zbieram się albo coś. Fajnie zajęli tych questów na jakiś czas, odciągnęli odginaczkę, trochę zajęli pegazy i pomogli w deployu nie odkrywając co zrobię z resztą armii - raczej uważam to za ok zagranie.
Na środku jednak złe zagranie psami się mści bo zasłania się nimi swoimi pegazami, że moi CK nic tam nie mogą zrobić. Aspirantami szarżuje z jednej, pegazami z drugiej tak, że jakieś tam DT muszę zdawać uciekającymi psami i CK ale jakoś ratuję punkty na jakiś czas. Potem jednak widząc, że szanse marne licząc na jakiekolwiek punkty liczę na to, że wpadnę w te combaty z pegazami i tak tańczymy aż aspiranci dojeżdżają i ściągają tych CK.
Po jego stronie stołu tam gdzie poleciał diabeł klepacz walczy on z jego generałem - udaje mi się go zdjąć - wiekopomne zwycięstwo. Potem zaś szarżuje w tego diabła pegazami i go zjadają. Miał buffy, ja nie ale wciąż trochę smutne.
Po prawej stronie CK zjadają fasta i wraz z warriorami starają się upolować albo przynajmniej przetrwać GK. Nie udaje się. Wpada w CK, nie wbijam rany, brejkuje, zagania. Warriorzy - wpada, zabija z 4, nie wbijam rany, nie zdaję steadfasta, zagania. Drugie CK to samo co pierwsze - nie wbijam rany, on brejkuje mnie i zagania. Rozkręcił mi sam prawą flankę całą.

2. 4wspaniałych Pirrus DH 8-12
Scenariusz Secure Target, mapka 14, rozstawienie Refused Flank rozegrane 3 tury, wybrałęm stronę (lewy dolny róg), przeciwnik zrzuca wszystko i zaczyna.
rozpa przeciwnika:
185-Anvil of Power
355-Dragon Seeker, Rune of Destruction, Rune of Fury, Rune of Quickening
380-Dragon Seeker, Monster Seeker, Rune of Lightning, Rune of Penetrating, Rune of Quickening
390-Dragon Seeker, Monster Seeker, Rune of Lightning, Rune of Quickening, Rune of Smashing
355-King, General, Great Weapon, Rune of Resonance, Ancestral Memory,
160-10xClan Warriors, Musician, Shield
965-29xGreybeards, Great Weapon, Shield, Throwing Weapons, Runic Standard of Swiftness, FCG
597-23xSeekers, Champion , Musician , Vanguard
597-23xSeekers, Champion , Musician , Vanguard
255-Cannon
255-Cannon
4494
po jego pierwszej: https://i.imgur.com/FjiVjeb.jpg
po jego drugiej: https://i.imgur.com/Vwdi8I6.jpg
Zrobiłem błąd który kosztował mnie 2 duże punkty czyli wystawiłem jednych CK za obeliskiem z prawej strony jednocześnie nie zbijając jego popychaczki. Zamknął mnie tam i zjadł swoim jednym oddziałem seekerów z jednym klepaczem. Drugi oddział seekerów na środku miał dwóch klepaczy i staje mi nim przed nosem. Mam dylemat czy iść na całość i wpadać w to 3x CK (dwóch z przodu, jednych na boczek) ale liczę sobie, że strasznie dużo mi zabija i nawet jeśli zdejmę mu też dużo to mi to nie za bardzo cokolwiek daje. Tak czy inaczej tych dwóch kozaków nie mam jak ugryźć a w oddziele są mniej ruchliwi. Więc jednak rozbiegam się. Łatwo się daje flee przed krótkimi nóżkami, łatwo zajechać szeroko flanką. Jedni CK biegną radośnie pozabijać maszynki, reszta nadciąga i trochę szachuje się z klockami. Z magii nie jestem w stanie nic zrobić sensownego bo nawet jak zabiję parę krasnoludkó w tych klockach to mi to nic nie daje więc caly czas staram się przepchnąć snajperki i komety i faktycznie coś z tego może siąść. W końcu muszę oddać jednych warriorów przed jego klockiem slayerów, jedne psy którymi próbowałem zapolować na maszynki oraz wspomnianych wcześniej CK na prawej flance.
Mamy scysję w jednym momencie jak to nie zrozumieliśmy się z przeciwnikiem. Zapytałem go jak działają jego runy, uważam, że wytlumaczył to błędnie, potem chciał wykorzystać moją niewiedzą by ugrać na tym w grze przewagę. Dostał Warning za grę nie fair i podejście ogólnie niesportowe ale wciąż - jedna tura magii w plecy która mogła oznaczać albo kometę na jego dwie armaty+kowadło albo snajperkę w klepacza. Ponadto sporo straconego czasu.
W ostatnich momentach zgadzamy się by dalej nie grać. Mam wybó moimi wysuniętymi CK czy szarżować na jakąś maszynkę i ją zjeść czy ryzykować zdanie marszu by złapać scenariusz. Scenariusz wart więcej ale nie zdaję testu więc brakuje mi cala i mamy remis w scenariuszu.
Po stratach wychodzi 8-12. Jakbyśmy grali pełne 6 tur to jego dwa klocki slayerów nie są w stanie nic zrobić, zjadam jego park maszynowy, jest szansa, że wreszcie w magii coś robię i może wygrywam ale pewnie raczej remisuję scenariusz (chyba, ze by coś źle pograł). Innymi słowy - mógł być spokojny remis z widokami na lepszy wynik.
Z wniosków - cannony nie bolą jak można ukrywać diabły poza Losem a jak wystawiać na Los to trafiające na 6 lub więcej. Krasnoludzka magia mało boli - miał jeden buff do combatu, jedną popychaczkę, jednego dispella i jedno kopiowanie zaklęć. buff można było całkiem olać, dispell okazuje się, że wyłącza dość skutecznie moją magię, popychaczka może mu wygrać grę więc to jedyny czar wart wielu kości a kopiowanie boli tylko jak popychaczka wchodzi. Przez jego runę dispel, wbudowane MR oraz rasowe podbijanie CV strasznie trudno było się przebić i miałem w te 3 tury bardzo słabe karty fluxów więc nie było jak zapunktować.

3. Ósma Bila Xargos O&G 1-19
Scenariusz Hold the Ground, mapka 14, rozstawienie Refused Flank rozegrane 6 tur, wybrałem stronę (lewy dolny róg), przeciwnik zrzuca wszystko i zaczyna.
rozpiska przeciwnika:
1 Feral Orc Warlord: General; War Cry!; Shield; Omen of the Apocalypse; Essence of Mithril; Potion of Swiftness; Lucky Charm, 515
1 Goblin Chief: Battle Standard; Shield, 120
1 Goblin Witch Doctor: Wizard Master; Thaumaturgy; Skull Fetish, 425
1 Goblin Witch Doctor on Wolf Chariot: Wizard Adept; Pyromancy; Potion of Strength, 230
1 Orc Shaman on Boar Chariot: Wizard Adept; Shamanism; Paired Weapons, 260
1x 37 Feral Orcs: FCG; Mammoth Stabber; Spear; Banner of Relentless Company, 635
1x 6 Feral Orc Boar Riders: Musician; Light Lance; Shield, 204
1x 21 Goblins: Musician; Shield, 146
1x 8 Goblin Raiders: 159
1x 1 Gargantula: 510
1x 1 Great Green Idol: 365
1x 1 Giant: Big Brother; Giant Club, 350
1x 2 Goblin Wolf Chariot: 225
1x 1 Greenhide Catapult - Splatterer: 170
1x 1 Greenhide Catapult - Git Launcher: 185
Total Army Cost: 4499
U niego środkiem Ferale z generałem, po lewej gigant, rydwan orczy, z prawej pająk, trochę dalej rydwany goblińskie z magiem i kowbojem, GGI. Z tyłu maszynki oraz bunkier z magiem tuż za Feralami się trzymający, z przodu wilki które od razu robią vanguard przed twarz. Zaczyna, ustawia wilki tuż przede mną (blokuje psy, 2x CK aż do warriorów - do porównania mój deploy opisany poniżej) podchodzi wszystkim agresywnie.
Ja mam z lewej CK szachujących Giganta, dalej warriorzy, w środku 2xCK, za nimi Diabeł mag i warriorzy, dalej psy i ostatni CK po lewej stronie obelisku. Za nimi Diabeł klepacz. Po prawej stronie obelisku ostatni warriorzy. W swojej pierwszej zdejmuje mi z magii i strzelania 7 hp z tych CK przy obelisku.
Jako, zę podszedł mam szczwany plan: odginam jego GGI swoimi warriorami tak, że rydwany we mnie nie mogą wpaść. Na przeciwko pająka stoi jeden CK - champion na dwoch ranach i diabeł - wpadam w niego. jak już odgiąłem GGI to może mnie kontrować albo klepaczem biegaczem co ma blisko dość albo rydwanami - wybieram rydwany w tego jednego CK. Na środku odsuwam się warriorami do tyłu, CK przygotowuję do flee, ustawiam diabła tak by był nieszarżowalny i aby CK przeskoczyły za niego. Wszystko wygląda spoko z magii nic. Zjadam jednymi CK wilki. W pająka wbijam łącznie chyba 3 hp on mi w zwrotce 2 w diabła ale jeden leczę - myślę sobie mogło być lepiej ale źle też nie jest.
Jego tura i od razu zwrotna - okazuje się, że po flee CK ma zasięg i to dość blisko bo na 9 w tych warriorów po lewej co nimi się po prostu cofnąłem. Jakbym zrobił swifta i ruch to móglbym z tego zrobić 12. Błąd który kosztuje mnie tyle, że jego kloc wpada w warriorów i już jest w środku mojej armii zamiast palić szarżę. Do tego rydwan orczy też doszedł do tych warriorów (sam rydwan luzik). Na szczęście nie ma sensu on overrunować bo stałby w jeziorku czekając na moją kontrę (jednymi warriorami na boczek, jednymi CK na przód i diabłem magiem tak, że bez styku z jego klepaczem). Z prawej strony GGI sprząta moich warriorów (lol, u mnie on nigdy nic nie robi poważnego w cc tutaj zdjął 9 i ostatki ucieka), ja mu wbijam jednego wounda (trochę poniżej statystyki, liczyłem na porządne 2-3 - trafiam na 2+, ranię na 6+). rydwany goblińskie w tego jednego CK w combacie z pająkiem, magia buffuje pająka. W tym kombacie wbijam jakiegoś wounda w pająka, tracę CK. Tracę też EH klepacza bo jak widać jednak Gargantula lepsza.
Dalej mniej posortowanie:
Stawiam kometę na prawej flance by straszyć rydwany, pająka i GGI. Napiera by zjeść warriorów na tyłach (ci co straszyli szarżą na flankę w kloc ferali).
Na lewej stronie szachuję się z gigantem, rydwan zagania CK (bo przecież czemu nie - w szarży ściąga jednego ja wbijam ranę, break i zagania). Kloc ferali straszy, Diabeł mag grzecznie sobie ucieka z losa. Środkowych warriorów w końcu zjada chyba pająkiem który w procesie znowu dostaje jakąś ranę.
Ostatecznie wreszcie udaje mi się z magii (kometa) zdjąć tego rannego pająka, pokiereszować bunkier żeby uciekał (punkty za uciekającego maga i bsb ale nie bunkier bo przecież 6 z 21 zostało), Zabić rydwany ale już nie szamana, poranić orczy rydwan ale nie zabić, ściągnąć jednego doom divera. Ostatecznie w jakiejś szóstej turze jeszcze starałem się coś ugrać w ostatnich podrygach CC jak już nie miałem jak uciekać ale niestety zostałem sklepany w końcu (ostatnie 2 tury to tylko jedne CK i generał). Fajnie się chowało za jego własnymi oddziałami nawet nie zdając marszu się dało ukryć przez parę tur. Ostatecznie jednak wyczyścił stół a ja ubiłem tyle tylko by ugrać 1 punkt.

4. Nemezis Sexy Aron Banalny O&G 19-1
Scenariusz Breathrough, mapka 10, rozstawienie Frontline Clash rozegrane 5? tur, nie pamiętam kto wybrał stronę ale jestem na dole. Staramy się przewystawiać wzajemnie.
rozpiska przeciwnika:
565 - Iron Orc Warlord General; Iron Orc Warlord; Plate Armour; War Cry!; Hand Weapon; Shield; Omen of the Apocalypse; Dusk Forged; Potion of Swiftness; War Boar
410 - Goblin Witch Doctor Master; Wizard Master; The Witchcraft; Hand Weapon; Light Armour; Magical Heirloom
345 - Orc Chief; Heavy Armour; Lance; Shield; Pan of Protection Pinchin; Wyvern
225 - Goblin Chief; Light Lance; Light Armour; Shield; Crown of the Cavern King; Goblin Wolf Chariot
145 - Goblin Witch Doctor Apprentice; Wizard Apprentice; The Witchcraft; Hand Weapon; Light Armour; Goblin Wolf Chariot
565 - 45xCave Goblins; Shield; M; S; C; 3xMad Gitz; Banner of Relentless Company
140 - 20xGoblins; Light Armour; Shield; M
486 - 12xOrc Boar Riders; Lance; Light Armour; Shield; Standard; M; C; Banner of Speed
225 - 2xGoblin Wolf Chariot @ 225 Pts
315 - Giant; Giant Club;
315 - Giant; Giant Club;
465 - Great Green Idol; Battle Standard;
120 - 5xGoblin Raiders; Light Armour
175 - 5xFeral Mounted Eadbashers; Light Lance; M
4496
U niego Z prawej 5xdziki tylko, fast za domkiem. Dalej gigant, wagon goblinów, GGI za nim bunkier goblinów, drugi gigant, kawaleria. Najbardziej z lewej rydwany w oddziele czterech a na samej flance przy krawędzi kowboj na wiwernie.
Ustawiam łądną linię po prawej stronie mając jednych Warriorów i CK oraz maga (tak prawie na środku - mogącego pojechać zarówno w prawo jak i w lewo). Na środku klasyczna linia: w ruinkach CK, psy przy ruinkach, trzeci CK, warriorzy, warriorzy oraz Klepacz. Na lewym końcu ostatni oddział CK na przeciwko jego kowboja i rydwanów.
Przeciwnik robi pierwszą turę i daje mi jakieś dalekie szarże na 11-12. Siada kometa przed moją linią.
Moja tura - z prawej widzę, że mam czystą sytuację - idę CK i warriorami do przodu i mam łatwy scenariusz. Na środku cofam się trochę aby dalej od komety i dalej od jego szarż. Z lewej strony dał mi szarżę na 11 ustawiającą mi flankę (wiwerna i rydwany, bez kontr), szarżuję, przeciwnik stoi, palę szarżę. Stawiam kometę u niego obok GGI tak, że jest blisko GGI, gigant, trochę dalej jego bus kawalerii, bunkier, fast, drugi gigant i duzy wagon goblinów. Jak podejdzie to tylko lepiej bo więcej rzeczy sięgam. Jego kometa nie spada.
Jego druga - Po lewej szarże w CK co spaliły, ja bezpieczne ustawione flee. Pali ale też bezpiecznie. Podchodzi znowu trochę wszystkim na środku. odsuwa się od komety tak, że jego bunkier i wagon goblinów nie mają dyscypliny od generała. Gigantem z prawej jednek idzie za domek aby wesprzeć Eadbasherów w obronie deploya. W magii jakieś niegroźne hp na CK wbite, komety nie spadają.
Moja druga - stwierdzam, że raz kozie śmierć - z prawej szarża na giganta za domkiem daleka ale jak spalę to bezpiecznie. Na środku CK z ruinek do przodu poza los GGI. EH mag daleka szarża na fasta - zdaje terror, EH bezpiecznie pali szarżę (jakby zrobił to miałby otwartą drogę do bunkra, na tyły i mógłby potańczyć), Z lewej szarża daleka EH klepaczem na rydwany co spalily szarżę ale palę też (bezpiecznie bo warriorami i tak uniemożliwiam kontrę na niego). W tej jednej szarży co doszła na giganta faktycznie wygrywam (o mało ale jednak), na szczęście gigant poza bąblem, brej i zaganiam za stół. Reszta przygotowuje się na jego kontry, CK co dawali flee zbierają się i na maksa do przodu przyjmować rydwany tak aby najwyżej 2 wypłacily impacty. W magii pociskuję w GGI ale nie robię nic. Spada kometa moja, rzucam dużo na zasięg - 6 ran w giganta z lewej, jakieś tam rany na oddziele kawy, jakieś rany na GGi, jakieś rany na dwudziestce. Spada fast jednak i duży wagon wraz z magiem masterem panikuje (musiał podejść by rzucać pociski i jakoś tak 6 z przerzutem nie wystarczyło) i wybiega za stół.
Przeciwnik szarżuje dzikami z klepaczem, daję flee, redirectuje w warriorów broniących murku. Nawet udaje mi się ustać brejka (jakbym oblał nic by to nie zmieniło tak naprawdę - zakładałem, że tam zginę). piątka kawy stara się na flance iść po scenariusz, GGi dziarsko idzie do przodu pomagać, gigant ucieka za górkę i ustawia się pomóc rydwanom, bunkier też stara się ratować, rydwany szarżują na CK, nie zaginają statystyki impactami więc już wiem, że tam ich zgrinduję. kowboj wylatuje daleko do mnie.
W mojej kanapkuję jego oddział kawy warriorami od boku i EH klepaczem, CK na środku stołu lecą po bunkier razem z EH magiem, warriorzy z prawej szachują eadbasherów by nie uciekli z losa. CK wracają zza stołu i też zacieśniają oblężenie. Zaganiam kawalerię ale aby być tego pewnym muszę się wystawić na szarże jego GGI i kowboja.
Przeciwnik topnieje w oczach ale jeszcze GGI, Gigantem (tracąc go w trakcie) i kowbojem zjadają mi te nadszarpnięte dwa oddzialy warriorów. Spada kometa ale zdążyłem się poodsuwać i tracę tylko psy od niej.
Na stole zostaje u niego GGi, kowboj, 5 kawy. U mnie tracę psy, 2x warriorów... nie wiem czy nie jednych CK jeszcze? W każdym razie 19. Błędy przeciwnika i trochę farta ale fart nie zaważył na wygranej tylko na stopniu tej wygranej. Od pierwszej tury wiedziałem, że jest bezpieczne 13 i tylko było pytanie czy atakować po machę czy nie.

5. Wałłej Bobson BH 0-20
Scenariusz Spoils of War, mapka 16, rozstawienie Dawn Assault rozegrane 6 tur, wybieram stronę (góra), przeciwnik zrzuca wszystko i zaczyna.
rozpiska przeciwnika:
585 - Beast Lord - Army General, Beast Axe, Heavy Armour, Hunting Call, Razortusk Chariot, Shield, Death Cheater, Eye of Dominance, Fatal Folly, Lucky Charm
475 - Minotaur Chieftain - Battle Standard Bearer, Great Weapon, Greater Totem Bearer, Aaghor’s Affliction
535 - Soothsayer - Druidism, Wizard Master, Binding Scroll, Scepter of Power, Seed of the Dark Forest
104 - 8x Feral Hound
378 - 36x Mongrel, Musician, Spears, Standard Bearer,Champion, Banner of the Wild Herd
95 - 10x Mongrel Raider
330 - 3x Raiding Chariot
165 - 10x Longhorn, Great Weapon
165 - 10x Longhorn, Halberd
773 - 8x Minotaur, Shield, Standard Bearer, Champion, Rending Banner, Black Wing Totem
694 - 7x Minotaur, Shield, Standard Bearer, Totem Bearer, Champion, Banner of Speed, Black Wing Totem
100 - Razortusk
100 - Razortusk
Total: 4499
po rozstawieniu: https://i.imgur.com/rLeQXaC.jpg
Bobson ma od lewej: pumba, psy, rydwany, generał rydwaniarz, 7 minosów z bsb, skirmish z soothsayerem, speary, pumba i 8 minosów. Do tego oczywiście 2x ambush.
Wrzucam do ambusha jednych CK. Nie wiem czy nie powinienem był dwóch. Generalnie deploy ciasny dość. Od prawej (od domku) : psy, CK, 2x warriorzy (murek), 2x CK (ruinki), warriorzy miedzy ruinkami a końcem planszy. Za murkiem diabeł mag w środku a po lewej stronie ruinek diabeł klepacz.
Psy vanguard do przodu. Jego pierwsza tura psy lądują tuż po prawej stronie ruinek zasłaniając moje CK od wsparcia środka. Minosy jedne i drugie maks na przód, speary też do przodu, skirmish wsadza soothsayera w ich ciemny las. Rydwany i lewa pumba trochę mniej agresywnie bo nie mają trochę wsparcia minosów na środku stołu. W magii podbicie toughnessa na minosy na środku.
Zamiast próbować im cokolwiek zrobić odginam pieskami minosy z prawej, lecę moimi CK na środku do przodu tak by wyjść minosom na środku z losa. Mam na przeciwko nimi już tylko skirmish, speary i pumbę. Warriorami za murkiem swift i cofanko aby minosy miały super daleko. CK w ruinkach ukrywają się od minosków za psami przeciwnika, ustawiam EH maga tuż przed psami tak, żeby nie mógł go też zaszarżować. Z lewej strony EH klepacz odważnie do przodu, warriorzy też do przodu. Z magii wpadają chyba 3 rany w rydwaniarza.
Jego 2: szarża w wysuniętych CK spearami i pumbą, minosy zjadają psy, minoski na środku do przodu, psy przesuwają się bardziej w lewo (w ruinki wchodzą) w takiej samej formacji o te 4 cale. Rydwany trochę cofka i generalnie starają się być gotowe do kontry jakbym za bardzo szalał na mojej lewej flance, pumba za górkę. Wychodzi ambush z halabardami. W CC zabijam śmiesznie mało spearów za to on mnie zjada prawie całkiem (wszedł jakiś totem, zużył banner) i zagania.
Moja 2: przy krawędzi obracam się by przyjąć daleką szarżę pumby co zagoniła CK oraz ambusherów. Drugi oddział oddala się w lewą stronę. W ruinkach robię błąd (moim zdaniem) wpadając z pieski i zabijając je. Warriorami z lewej podchodzę by wywabić cokolwiek z jego strony na moją kontrę z EH klepacza, jednych CK co się repozycjonują oraz drugich co zaraz zjedzą pieski oraz potencjalnie EH maga. W magii EH się wysadza bo turlam 4x6 na kometę. Siada w ładnym miejscu ale spadnie za późno by cokolwiek mi zarobić w punktach niestety. wychodzą ambushujący CK i straszą też kontrowaniem jak rydwanami za blisko podejdzie. Plan jest by lecieć nimi jego deployem i zapolować na zostawionych samopas skirmisherów jak tylko rydwany pojadą gdzieś. Spieprzyłem na tym, że nie zmierzyłem dokładnie w jakiej strefie są minosy a okazuje się, że były na boczek. Powinienem albo nie szarżować w psy (wtedy minosy jeszcze przez tę turę nic by mi na tej lewej flance nie mogły zrobić) albo ostrożniej ustawić warriorów.
Jego 3: zjada mi warriorów przy krawędzi ot tak. ja mu zabijam 3 i ten jego oddział nic już przez resztę gry nie zrobi. wychodzi drugi ambush i ustawia się na mój drugi oddział warriorów. Minoski z prawej nie podnoszą znacznika tylko maszerują na środek stołu aby powalczyć jeszcze. Minoski szarżują na CK co zjadły psy, flee, redirect na warriorów i widzę, że się sypie. minoski zdają redirecta, dochodzą (jakaś długa szarża), dobiega też tam rydwaniarz a rydwany ustawiają się kontrować CK które wyszły z ambusha. Pumba zdaje marsz i odgina moje CK na kontrę. Speary maszerują by dołączyć do walki. W magii rydwaniarz się trochę leczy buffem na minoskach.
Moja 3: Na stole zostaje: klepacz, uciekające CK, CK co wyszly z ambusha, warriorzy co oddalali się od ambusherów w stronę ruin. klepacz zjada pumbę, CK się zbierają i wychodzą poza los minoskom ustawiając się w ruinach ale w zasięgu dalekiej szarży spearów. Warriorami przygotowuję się na szarżę ambusherów. CK na górze coś tam podchodzą by rydwaniarz w nich wpadł.
Jego 4: minoski z bsb starają się tak ustawić by na EH zapolować. rydwaniarz szarżuje na CK, ustali (mało to zmienia co pokażą następne tury), Leczy się dalej rydwaniarz w magii. Na dole szarżuje nowy ambush na drugi warriorów - zjada dostając 3 rany, zagania wpadjaąc na boczek CKw ruinach. NA tych CK szarżują też speary i oczywiście dochodzą. Jakieś tam dangerousy się posypały. Chyba jedyny moment jak coś u przeciwnika nie zdaje primala to tutaj w combacie z CK ambusherzy na boczku nie mają re-rolli. Jakoś udaje mi się ustać brejka i wtubiam ileś tam ran na te speary (przeciwnik długo kminił czy leczyć rydwaniarza czy speary i wybrał rydwaniarza). Drugie minoski dalej podchodzą ale jak się okaże nic nie zrobią w tej grze już.
Moja 4: szarża na rydwaniarza klepaczem. Mam już 2x CK i EH klepacza na stole wszystko w walce. Udaje mi się zbrejkować rydwaniarza i zagonić ale niestety wystawiam się na kontrę rydwanów na przód. Tam też przeżywa 2 CK obok EH. W CC ze spearami CK coś tam jeszcze wtubili ale przegrywam CC statikiem i teraz już nie ustaję. Jakieś kolejne straty u przeciwnika przez bieganie po ruinach. CK co się zbrejkowali stają przed nosem minosków.
Jego 5: szarża spearów i rydwanów na klepacza, minosy poganiają CK dalej i nie zdają redirecta na EH. W magii buffy lecą w ten ostatni combat. W CC zamiast kroić rydwany biję po spearach aby CK mogły zaszarżować na bok rydwanów. Nie mniej udaje się ustać na stubbornie i dalej dycham.
Moja 5: CK się nie zbiera i za stół. CK co nie uciekali szarżują na bunkier z soothsayerem, on daje flee (jak nie zbierze się to pół punktów - nie mógł ryzykować, że dojadę), nie zdaję redirecta na boczek rydwanów niestety co raczej grzebie szansę EH. W CC niestety umiera zabierając ze sobą kolejne parę spearów.
Jego 6: szarża na ostatni oddział na stole-CK przez minoski z BSB. Jak powiem flee to wypycha mnie za stół rydwanami i spearami. Stoją, turlamy, zjada mnie. Zbiera bunkier z soothsayerem.
Ostatecznie brakło mi paru ran tu i tam by mieć trochę punktów więcej. Sporo pomogłem w tej bitwie wysadzając sobie EH czarującego oraz tym, że zjadłęm mu psy (a wcale nie musiałem). Reszta to kości ;)


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Napisz wątekOdpowiedz Strona 81 z 81   [ Posty: 1605 ]
Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 77, 78, 79, 80, 81


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
cron


Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
610nm Style by Daniel St. Jules of Gamexe.net

Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL